• Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny!

    Męskie - żeńskie



    Trudniej jest być kobiecie kobietą niż mężczyźnie mężczyzną - Antoni Kępiński

    Kiedy byłam mała, mama przywiozła mi z Niemiec lalkę-bobaska, wyglądającą całkiem jak prawdziwy bobasek. Pamiętam, że chodziłam po okolicy nosząc lalkę w torbie na zakupy i stresowałam okoliczne babcie (wtedy jeszcze nie mówiło się "moherowe"), które tłumaczyły mi, że dziecka tak się nie nosi a w ogóle to gdzie ono ma czapeczkę. Pewnie robiły sobie ze mnie żarty, kiedy ja myślałam, że żartuję z nich. Ale nie jestem pewna, bo lalka naprawdę wyglądała jak małe dziecko, w naszych sklepach takich nie było. Jakiś czas potem lalka zaginęła. Ktoś ją pożyczył i nie oddał. Nawet nie było mi specjalnie żal, noszenie jej po okolicy już mi się znudziło, a nie bardzo miałam pomysł na inne zabawy. Owszem, bawiłam się lalkami - wysyłałam je na niebezpieczne wyprawy do egzotycznych krajów, albo wciągałam w polityczne intrygi na królewskich dworach. Ale co robić z bobaskiem? Zupełnie nie miałam pomysłu.

    Miśka nie ma takiego problemu. Z oddaniem opiekuje się swoimi czterema lalkami oraz armią pluszaków odziedziczoną po starszym bracie. Usypia je śpiewając kołysanki, gotuje im zupki i karmi łyżeczką.
    Kiedy dostała wózek dla lalek, nie miała czasu zjeść, bo musiała wozić swoje maluchy - ot, uroki macierzyństwa.

    Misiek też miał kiedyś lalkę. Wydaje mi się, że najpierw zaintrygowała go nazwa. Bo piesek zabawka nazywa się piesek, kotek zabawka - kotek, a człowiek zabawka nazywa się lalka. Ciekawe... Dostał więc lalkę - chłopca, żeby móc zbadać problem z bliska. Chłopiec nie mieścił się do żadnego samochodu, więc prędko poszedł w odstawkę. Bo Miśka z zabawek interesowały wyłącznie samochody i pociągi. I klocki, z których buduje niesamowite miasta.

    Pisałam ostatnio, że moje dzieci różnią się wszystkim, czym mogą. Między innymi - płcią. W ramach tej różnicy zachowują się zgodnie ze wszystkimi damsko-męskimi stereotypami. Na przykład Miśka mnóstwo czasu spędza przed lustrem, robiąc sobie na głowie szykowne turbany ze ścierki albo podkoszulka starszego brata. Misiek przez siedem lat życia pewnie spędził przed lustrem mniej czasu, niż jego siostra w ciągu ostatniego tygodnia. W przeciwieństwie do niej nie cierpi czesania i wcierania kremów. I nigdy nie przyszłoby mu do głowy, żeby bawić się w odkurzanie, albo mycie podłogi.

    Patrzę na nich czasem i uśmiecham się do siebie. "Taki mały, a już facet". "Taka mała, a już kobieta". I myślę, że nie ma nic złego w życiu zgodnie ze stereotypem, póki jest to kwestia własnego wyboru.


    0 komentarze:

    Prześlij komentarz