• Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny!

    To skomplikowane




    Wyobraź sobie, że pewnego dnia twój mąż mówi: "Kochanie, jest nam razem tak dobrze, że postanowiłem wziąć sobie jeszcze jedną żonę".

    Mniej więcej tak czuje się twój jedynak dowiadując się, że będzie miał rodzeństwo.
    Porównanie nie jest mojego autorstwa, wyczytałam je gdzieś, ale bardzo przemówiło do mojej wyobraźni. Kiedy okazało się, że taka sytuacja ma spotkać mojego jedynaka, postanowiłam zrobić to tak łagodnie, jak to możliwe.

    W kwestii początkowej edukacji seksualnej całą czarną robotę odwalił za nas Peter Gabriel. Kiedy Misiek miał lat 3, albo coś koło tego, często prosił nas o puszczanie teledysków, a Sledgehammer był jego ulubionym.

    - Mama, co to? - zapytał pokazując palcem wielce zaintrygowany.
    - To jest plemnik.
    - A co on szuka?
    - Szuka jajeczka.
    - A po co?
    - Jak znajdzie, to się połączą i będzie dzidzia.

    W rzeczywistości rozmowa rozłożona była na raty, bo omawiana scena w teledysku trwa zaledwie kilka sekund, ale informacja "plemnik taty + jajeczko mamy = dzidzia w brzuchu" została przekazana i przyswojona. Pytanie w jaki sposób plemnik i jajeczko znajdą się w tym samym miejscu i czasie do tej pory nie padło, ale jakby co, zarys odpowiedzi jest przygotowany.

    Co innego jednak teoretyczna dzidzia w teoretycznym brzuchu, a co innego rosnący brzuch własnej (do tej pory na wyłączność) mamy. Taka sytuacja może wywoływać rozmaite uczucia, możliwe że również te pozytywne. Ale nie tylko.

    Pierwsza zasada, którą wprowadziliśmy brzmiała: "Cokolwiek czujesz, masz do tego prawo".
    Boisz się? Masz prawo się bać, wszyscy boimy się nieznanych sytuacji. Nie wiesz jak to będzie? Ja też nie wiem. Nigdy nie miałam dwojga dzieci. Postaramy się, żeby było dobrze.

    Druga zasada: "Nie obiecywać za wiele".
    Wiesz, na razie nie będziesz miał z siostry zbyt wiele pożytku. Tak jak twoja kuzynka kiedyś, na razie tylko będzie leżeć i płakać. Ale kuzynka urosła i można się z nią fajnie bawić. Twoja siostra też w końcu urośnie.

    W bajkach opowiadanych na dobranoc pojawiła się nowa postać - mała myszka, a właściwie mały myszek, którego mamie nagle zaczął rosnąć brzuch. W przeciwieństwie do Miśka, bajkowy myszek dużo opowiadał o swoich emocjach, a jego mysi rodzice szeroko je omawiali. Misiek słuchał bajki w milczeniu, z uwagą.

    Rozmawiałam też dużo z tatą:
    - Wiesz, ja nie mam rodzeństwa, więc nie mam wiele do opowiadania, ale ty mógłbyś od czasu do czasu wspomnieć jak fajnie mieć siostrę.
    - Znaczy, co? Mam dziecku kłamać?

    Wiele razy omawiałam z Miśkiem jak to będzie:
    Kiedy dzidzia da znać, że chce wyjść, pojadę do szpitala, żeby pan doktor pomógł mi wyjąć ją z brzucha. Zostanę tam kilka dni, pan doktor będzie sprawdzał, czy dzidzia jest zdrowa, a jak wszystko sprawdzi, wrócimy do domu.

    Pewnego dnia uprałam wszystkie dziecięce kocyki.
    - Miśku, uprałam twoje kocyki. Jeśli któregoś już nie chcesz, przydałby mi się dla dzidzi.
    - Chcę ten. Resztę możesz wziąć - odpowiedział z miną hojnego darczyńcy.
    Byłam na dobrej drodze.


    0 komentarze:

    Prześlij komentarz